Gwardia Opole po dramatycznej skuteczności i nie trafianiu do siatki musiała uznać wyższość gości przegrywając bardzo ważny mecz ligowy. W pierwszej odsłonie meczu Gwardia potrafiła przegrywać pięcioma bramkami, by po walce doprowadzić do remisu 10-10. Przy remisie przyszło kolejne rozluźnienie oraz niecelność naszych zawodników i z remisu zrobiło się 10-14 dla Piotrkowianina. Kolejny zryw miała ponownie Gwardia, niestety kilka błędnych decyzji sędziów ( Piotr Oleksyk i Michał Solecki z Kielc ), miało kluczowe znaczenie na wynik końcowy spotkania. Mimo to gwardziści dzielnie walczyli i przy wyniku 23-24 dla gości przy dopingu opolskich kibiców wróciły nadzieje na zwycięstwo. Niestety, zawodnicy Piotrkowianina w końcówce meczu byli praktycznie bezbłędni rzucając pięć bramek przy jednym trafieniu Opolan. Stało się jasne, że myśl o awansie w tym roku chyba trzeba będzie odłożyć do przyszłego sezonu , gdyż wygranie do końca wszystkich spotkań może nie gwarantować upragnionego celu rozgrywek.
Pierwszą bramkę gospodynie zdobyły dopiero w 11 minucie, kiedy z rzutu karnego celnie trafiła Agnieszka Blozik. Lublinianki miały wtedy na koncie 3 gole i prowadzenia nie oddały już do końca meczu. Miał on wyrównany przebieg, ale o końcowej przegranej Otmętu zadecydowały fragmenty, w których krapkowiczanki seriami popełniały błędy. W 16 minucie rzut Justyny Pałac pozwolił na zmniejszenie dystansu do jednej bramki (3-4), ale po kolejnych 5 minutach nieskuteczności w ataku, lublinianki prowadziły już trzema golami. Pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 10-6 dla gości. Miejscowe świetnie rozpoczęły drugą połowę zdobywając z rzędu 3 bramki. Najpierw z karnego skutecznie rzuciła Justyna Pałac, a po golach Joanny Blozik i Oktawii Bieleckiej w 36 minucie na tablicy widniał wynik 9-10. Chwilę później w ekipie z Lublina czerwoną kartkę ujrzała Iwona Kot i pojawiła się szansa na wyrównanie.
Niestety na swoim parkiecie w derbach Opolszczyzny drużyna ASPR Zawadzkie nie była w stanie sprostać zawodnikom Gwardii Opole i wysoko przegrali 12 bramkami. Ekipy grały i zdobywały gole w składach - ASPR: Wasilewicz, Łuczyński - Kaczka 1, Pawlak 3, Kryński 7, Godzik, Adamczyk, Szmal, Dutkiewicz 3, Morzyk 3, Piecuch, Kulej, Albingier, Płonka, Kalisz 5. Trener Janusz Bykowski, zaś goście z Opola grali w składzie: Romatowski, Donosewicz, Kowalski - Śmieszek 1, Swat 5, Knop 7, Gradowski 2, Baran 3, Matyszok 2, Kłoda 2, Drej 1, Piech, Serpina 4, Prokop 2, Zadura 5, Zych. Trenerzy Marek Jagielski i Henryk Zajączkowski.
Gwardia Opole pojechała do KSSPR Końskie w roli faworyta, niestety musiała przełknąć gorzką pigułkę. Mimo, że gospodarze grali w dużym osłabieniu, nie przeszkodziło to im w zdobyciu zwycięstwa. Gwardziści popełnili w tym meczu tak wiele błędów, że przy stanie 19-13 dla gospodarzy, nie byli już w stanie obrócić przebiegu meczu. Nieciekawa to sytuacja patrząc na tabelę, gdyż strata punktów w tym jednym meczu ( wcześniej Gwardia nie przegrała meczu ) lekko komplikuje zakładany awans ligę wyżej.
Szczypiorniści ASPR Zawadzkie przyspożyli wielu nerwów swoim kibicom. Końcowy wynik i zwycięstwo należało już do gospodarzy, dzięki niemu ASPR awansował na 8 miejsce w tabeli. Punkty zdobywali dla ASPR: Wasilewicz, Łuczyński – Kaczka, Pawlak 3, Kryński 7, Popławski 6, Dutkiewicz 3, Całujek 4, Morzyk, Piecuch, Płonka 5, Kalisz 4, zaś dla drużyny gości AZS: Paczkowski, Pieńczewski – Kiryłow 3, Pezda 5, Wędrak 4, Kożuchowski 2, Kieruczenko, Makaruk 9, Parafiniuk, Nieswadba 5, Antolak 1, Kula.
ASPR Zawadzkie po ładnym meczu przegrali z v-ce mistrzem Azji trzema bramkami. Gdyby gospodarze zagrali lepiej w pierwszej odsłonie meczu, to mogli to spotkanie wygrać. Ważne, że sparing się odbył z ciekawym rywalem a zawodnicy ASPR-u już są myślami przy następnym meczu ligowym i nadchodzącym szybkimi krokami meczu derbowym z Gwardią Opole.