|
NIEPOTRZEBNA BÓJKA ! CZERWONY SPARING W KLUCZBORKU ! WYNIK 2-2 !

Piłkarze obu ekip bardzo poważnie potraktowały spotkanie kontrolne, jakie rozegrane było na sztucznej nawierzchni w Kluczborku. Sporą w tym zasługę miał nieumiejętnie prowadzący zawody sędzia Jacek Tokarski, który pokazał że poziom ekstraklasy czy pierwszej ligi jest nie dla niego. Drużyna MKS-u przystąpiła do meczu aż bez pięciu piłkarzy. Na drobne urazy narzekają bowiem Piotr Stawowy, Kamil Nitkiewicz, Artur Cybulski, Rafał Niziołek i Grzegorz Świtała. Z tego względu gospodarze wystąpili w dość eksperymentalnym zestawieniu. Na bokach pomocy zagrali środkowy pomocnik Tomasz Kazimierowicz i nominalny napastnik Patryk Tuszyński. ZDJĘCIA Z MECZU W GALERII - ZAPRASZAMY !
W mecz "lepiej weszli" piłkarze Śląska, gdzie bardzo aktywny był serbski napastnik Vuk Sotirović. Defensorzy MKS-u nie mogli początkowo poradzić sobie z jego zatrzmaniem, uciekając często do faulu, jednak arbiter spotkania pozostawał bez reakcji, dając piłkarzom pole popisu do brutalnej gry. Gdy wszyscy kibice spodziewali się bramki Wrocławian, to piłkarze Grzegorza Kowalskiego objęli prowadzenie. Przepiękną bramkę z okolić 25 metrów zdobył "odchodzącym" strzałem w prawy róg Tomasz Copik. MKS-iak dostał podanie z bocznej strefy boiska i w zasadzie z miejsca, przekładając piłkę na prawą nogę uderzył jak z armaty. W 35. minucie widzieliśmy do czego doprowadza nieumiejętne sędziowanie całej trójki sędziowskiej. Po akcji lewą stroną boiska w pole karne w padł Sotirović, które powstrzymał Paweł Odrzywolski. Napastnik gości bez namysłu odwrócił się i dwoma nogami od tyłu niebezpiecznie zaatakował środkowego obrońcę MKS-u. Po tym faulu na boisku oglądaliśmy przez chwilę mecz bokserski, z udziałem obu drużyn, czego efektem było wyrzucenie dwóch głównych sprawców. Śląsk Wrocław odpowiedział jeszcze przed przerwą, a na listę strzelców wpisał się pozyskany z Wisły Kraków - Piotr Ćwielong. Po przerwie nastąpiło sporo przetasowań w składach obu zespołów. Do 74. minuty w zasadzie nic się nie działo, kiedy to czerwoną kartkę dostał kolega Sotirovica z Bałkanów, Bośniak Amir Spahić. Od tego momentu inicjatywę przejęli gospodarze, których na prowadzenie wyprowadził strzałem głową Emeka. Po akcji prawą stroną boiska Patryka Tuszyńskiego, nigeryjski napastnik wyskoczył najwyżej w polu karnych i z okolic 5 metrów pokonał golkipera gości. Na odpowiedź Wrocławian czekaliśmy jedną akcję. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza skopiowali akcję bramkową Tuszyński-Emeka. Testowany w WKS-ie japoński pomocnik Takafumi Akahoshi ograł w narożniku obrońce i wrzucił piłkę wprost na głowę wysokiego Tomasz Szewczuka, który uratował drużynie z ekstraklasy remis.
- Poziom sędziowania pozostawił sporo do życzenia - mówił bramkarz MKS-u Krzysztof Stodoła. - Bramka wyrównująca padła już zza linii. Mówiąc jednak tylko o meczu, nie było widać różnicy pomiędzy naszą drużyną, a drużyną Śląska. Zagraliśmy jak równy z równym. Wróciliśmy z obozu i jesteśmy trochę "podjechani". Wkrótce jednak przyjdzie "świeżość" i powinno być tylko lepiej.
MKS Kluczbork - WKS Śląsk Wrocław 2:2 (1:1) 33'Tomasz Copik 1-0, 42'Piotr Ćwielong 1-1, 84' John Roland Emeka 2-1, 86' Tomasz Szewczuk 2-2. Czerwone kartki: Paweł Odrzywolski - Vuk Sotirovic, Amir Spahić. Widzów 400
MKS: Stodoła, Orłowicz, Jagieniak, Odrzywolski, Adamczyk, Tuszyński, Kazimierowicz, Glanowski, Copik, Sobota, Półchłopek.
Grali też: Chałubiec, Kowalczyk, Wodniok, Emeka, Gierak, Nowacki, Żehaluk, Hober.
Zapraszamy do oglądania zdjęć w GALERII. |